Radca Prawny Maciej Bedyński
Radca Prawny Marzena Świniarska-Małecka

Należy do kategorii: Mecenas

16 października 2019

Ustalmy to! (1 pozew zamiast 11)

Życie jest nowelą, raz przyjazną a raz wrogą. Zazwyczaj oczywistym jest jaką osobę zamierzasz pozwać i czego w związku z tym oczekujesz od Sądu – zwykle zasądzenia zapłaty za sprzedany towar, zapłaty wynagrodzenia, zapłaty za czynsz z umowy najmu; wydania wyroku rozwodowego albo potwierdzenia prawa do spadku.

Pewne sytuacje i zdarzenia wymagają specjalnego postępowania, działania odgórnego, zbiorczego – nastawionego na uporządkowanie sytuacji prawnej, ponieważ nieporządek w prawie (sytuacji prawnej danej osoby) to bałagan w życiu.

Prawo przewiduje dla niejednoznacznych i skomplikowanych sytuacji, specjalny rodzaj pozwu. I nie chodzi o konkretny rozdział w kodeksie postępowania cywilnego (k.p.c.) o nazwie „Specjalne pozwy na trudne sytuacje”. Istnieje coś prostszego – art. 189 k.p.c.(pozew o ustalenie).

Jeden przepis o bardzo dużej mocy, który odpowiednio użyty ma ogromną siłę oddziaływania. Najważniejsze, że skutecznie porządkuje sytuację prawną wygrywającego powoda w jego relacjach z otoczeniem, w tym z pozwanym.

Zaklęcie brzmi następująco: Powód może żądać ustalenia przez sąd istnienia lub nieistnienia stosunku prawnego lub prawa, gdy ma w tym interes prawny.

Od ogółu przejdźmy od razu do szczegółu: Pan Adam, grafik komputerowy, pracujący na podstawie stałego zlecenia tworzył dla swojego szefa prowadzącego agencję reklamowo-marketingową projekty etykiet, opakowań, pudełek, kalendarzy i wszelkich innych nośników dla branży spożywczej.

Szef był zadowolony ze swojej relacji z grafikiem, ponieważ zakupione projekty odsprzedawał wielu producentom artykułów spożywczych z dużym zyskiem. Pan Adam był zapewniany przez Szefa, że wiążąca ich umowa ma charakter partnerski a dochodami dzielą się po połowie.

W ten sposób projekty Pana Adama (będące utworami prawa autorskiego) trafiały na billboardy, do gazetek marketów, stanowiły m.in. elementy kampanii promocji świątecznych (jak np. czekoladowy Św. Mikołaj – w Wielkopolsce zwany Gwiazdorem). Następnie trafiały pod strzechy; do kuchni i spiżarek konsumentów.

Początkowo Pan Adam nie wiedział, że jego grafiki są utworami w rozumieniu prawa autorskiego.

Pan Adam zakładał również w sposób nieprawidłowy, że po „sprzedaży” grafik swojemu Szefowi może on dowolnie nimi rozporządzać (robić z nimi co chce).

Pan Adam pokłócił się ze swoim szefem. Przyczyną sporu był niejasny dla Pana Adama sposób rozliczeń i wyraźna dysproporcja majątkowa między nim a Szefem; a jak wynikało z umowy, dochodami mieli się dzielić po połowie.

Pan Adam uzyskał poradę od radcy prawnego, z której dowiedział się, że majątkowe prawa autorskie do wszystkich grafik, które stworzył nigdy nie zostały skutecznie nabyte przez jego Szefa (*na końcu artykułu wyjaśnię tę kwestię prawną). Oznaczało to, że wszyscy producenci produktów spożywczych, na których umieszczono grafiki korzystali z jego dzieł bezprawnie i co najważniejsze byli jego dłużnikami. Na ich dług składały się: wynagrodzenie za przeniesienie praw autorskich oraz odszkodowanie za nieuprawnione korzystanie z utworów, które jest niezależne od winy osoby naruszającej prawo.

W jednym momencie dla Pana Adama otworzyły się możliwości uzyskania olbrzymich pieniędzy, ale droga do realizacji tego celu nie była łatwa i prosta, m.in. dlatego, że Szef zapewniał w umowach z producentami, że posiada wszystkie prawa autorskie. Producenci nie zamierzali Panu Adamowi za nic, w ich mniemaniu po raz kolejny, płacić.

Pan Adam by odzyskać swoje pieniądze musiałby skierować kilkanaście pozwów o zapłatę i zaprzestanie naruszeń jego prawa autorskiego. W każdym z nich musiałby opisać swoją historię oraz wykazywać i udowadniać, że to on jest twórcą i nigdy nie wyzbył się praw autorskich. Każdy pozew musiałby określać kwotę roszczenia pieniężnego, od której należało uiścić opłatę od pozwu w wysokości 5%. To komplikowało sytuację.

Istniało jednak zaklęcie….

Pan Adam pozwał swojego byłego już Szefa o ustalenie, że Pan Adam jest twórcą wszystkich grafik, które od niego „zakupiono”. Uzyskanie pozytywnego wyroku dałoby Panu Adamowi jednoznaczny dowód na to, że jest twórcą i stanowiłoby istotną kartę przetargową w rozmowach z producentami, którzy korzystali nielegalnie z jego dzieł (praw do utworów).

Po skierowaniu sprawy do Sądu, przeprowadzeniu postępowania dowodowego, tj. wysłuchaniu stron (Pana Adama i Szefa), przesłuchaniu świadków, analizie umowy i korespondencji mailowej Sąd przyznał rację Panu Adamowi. Apelacja niczego w sprawie nie zmieniła. Sąd II Instancji utrzymał w mocy wyrok Sądu I Instancji.

Sąd ustalił, że Pan Adam jest wyłącznym podmiotem, któremu prawa autorskie przysługują (jest „właścicielem” praw; wyłącznym twórcą). To ustalenie pomogło mu zabezpieczyć swoje interesy i uzyskać odpowiednią rekompensatę z tytułu swojej twórczości bez konieczności inicjowania wielu kosztownych postępowań w różnych miejscowościach.

Dlaczego Szef kupił grafikę ale nie zakupił praw autorskich?

*by skutecznie zakupić prawa autorskie (a dokładnie autorskie prawa majątkowe do utworu na określonych polach eksploatacji) np. do portretu, należy w umowie poza zapisami o zakupie samego dzieła, tj. płótna, na którym utrwalono portret, zawrzeć przepisy o przeniesieniu praw autorskich . Dla pełnego i zgodnego z prawem korzystania z portretu, np. w sposób komercyjny, tj. poza domem, poprzez np. wynajęcie go do muzeum, należy od twórcy zakupić autorskie prawa majątkowe, czyli ściśle i konkretnie wskazane uprawnienia do korzystania z utworu na danych polach eksploatacji.

W umowie między Panem Adamem a jego szefem takich postanowień umownych nie zawarto.

 

Autor:

Maciej Bedyński

Redaktor naczelny

Udostępnij: